Członkowie PSR, po założeniu nowego konta, proszeni są o przesłanie informacji o swoim loginie na forum@psr.org.pl


Każdy nowy użytkownik forum musi zapoznać się z regulaminem forum.

O etyce, czyli pisz na Berdyczów, a rzecznik (etyki) się odezwie

O etyce, czyli pisz na Berdyczów, a rzecznik (etyki) się odezwie

Dokładnie przed tygodniem, w późnych  godzinach wieczornych, trochę przed 23, na moją skrzynkę mailową wpłynęło takie „cóś”:

Wklejam tekst placownika, żeby wszyscy mogli przeczytać. Trochę płaczliwy i pełen pretensji do zarządu - ale w zasadzie to prawdziwa prawda :-) Placownik to prawdziwy indiański tropiciel - nawet ujawnia, że jestem skarbnikiem Wielkiego Wschodu Polski. Od dwóch lat jestem oficjalnie wpisany w ogólnodostępnym KRS-ie na tym stanowisku i to mój powód do dumy. Nawet Ojciec Dyrektor nie robi mi z tego powodu wyrzutów, ale placownik spisek niechybnie wytropił i powiązał wszystkie nitki. Wojtuś- wyluzuj. Napijmy się piwa we Wrocławiu - oczywiście razem z Małgosią - bo też powinna wyluzować :-)
Pozdrawiam
Marek

Z autorem powyższego:
a)    nie zjeżdżałem po poręczach;
b)    nie piłem nigdy piwa i nie zamierzam tego robić;
c)    nigdy nie przechodziłem na ty, czego również robić nie zamierzam;
d)    nie znamy się osobiście i mam szczerą nadzieję, że tak pozostanie.

Owo „cóś” było reakcją na moje oficjalne pismo skierowane do Zarządu PSR drogą mailową, niecałe dwie godziny wcześniej. Jedyną jak do dzisiaj reakcją. Autorem zaś jest, niebędący członkiem Zarządu, Rzecznik Etyki (sic!) Członkowskiej PSR.

Nie wiem, jak szeroki jest krąg osób, do których trafiają pisma kierowane do Zarządu PSR. Również tryb owego „trafiania” nie jest mi znany. Jednak swoboda z jaką traktowane są owe pisma, jak również fakt,  iż w tym przypadku jest to jedyna reakcja władz Stowarzyszenia, skłaniają mnie do upublicznienia tego pisma. Dlatego też zamieszczam go w całości poniżej

Wrocław, 18 listopada 2010


[indent]

Zarząd Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów       
[indent]

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
[indent]

drogą mailową

    Szanowni Państwo,
    W dniu 29 października 2010,  za pośrednictwem Sekretarza oddziału dolnośląskiego Stowarzyszenia, Pana Aleksandra Cioka i, dodam, z jego poparciem, złożyłem deklarację przestąpienia do PSR. Z prawdziwą przykrością muszę stwierdzić, że do dnia dzisiejszego nie otrzymałem żadnej oficjalnej decyzji Zarządu w tej sprawie, a z przykrością jeszcze większą, że nie otrzymałem również jej uzasadnienia. Nie kryję przy tym, że owa decyzja, choć już nie uzasadnienie, jest mi znana. Podzielam w tym miejscu niechęć Zarządu do nadmiernych formalizmów, która, jak mniemam, jest powodem tego stanu rzeczy. W organizacji tak nielicznej jak PSR, hołdowanie nadmiernym formalizmom mogłoby jedynie zaszkodzić. Tym nie mniej zamierzam nalegać, aby w moim, przyznacie Państwo, precedensowym przypadku, formalizmom stało się zadość i oczekuję oficjalnej decyzji w mojej sprawie wraz, z nie mniej oficjalnym, jej uzasadnieniem.

Pozwólcie Państwo, że przy tej okazji, korzystając z naszej  wspólnej niechęci do formalnych procedur, podzielę się z Państwem paroma luźnymi i nieformalnymi wnioskami, jakie zdają się wynikać z tej niecodziennej dla Stowarzyszenia sytuacji. Niecodziennej, gdyż dotychczasowa praktyka wskazywałaby na to, iż wypełniając swoje statutowe upoważnienia, podejmujecie Państwo decyzję o przyjęciu kandydata na staż członkowski, kierując się opiniami członków lokalnego Oddziału. Co zresztą wydaje się logiczne, żeby nie rzec racjonalne, jako że osoby kandydatów, są Wam najczęściej bliżej nie znane. Tak jak i moja skromna osoba. W moim jednak przypadku postąpiliście inaczej. Dlaczego?

Dlaczego przed wydaniem negatywnej decyzji, co samo w sobie jest już precedensem, nie zadaliście sobie Państwo odrobiny trudu, aby skontaktować się ze mną, zażądać wyjaśnień, spróbować wyjaśnić wątpliwości, ocenić wreszcie, to co udało mi się dotychczas dla Stowarzyszenia zrobić. A o tym, że coś jednak zrobiłem, świadczy nie tylko opinia Pana Aleksandra Cioka, ale także i fakt powierzenia mi funkcji moderatora na oficjalnym forum członków Stowarzyszenia. Wybaczcie mi Państwo , ale jedyną nasuwającą się odpowiedzią na to pytanie jest to, że decydującą dla Was okazała się opinia byłego Prezesa PSR. Opinia nie tylko nie znajdująca żadnego oparcia w statucie, ale jakby jeszcze tego było mało, wygłoszona publicznie!

A cóż znajdujemy w tej opinii? Jakie zarzuty zostały w niej wobec mnie sformułowane?  Co wzburzyło byłego Prezesa do tego stopnia, że zdecydował się na takie wysoce niekonwencjonalne i nie mieszczące się w żadnych regułach wystąpienie, nie będące w gruncie rzeczy niczym innym jak pouczaniem Zarządu?  Spróbujcie mnie Państwo przekonać, mnie i siebie zarazem, że powodem tak burzliwej reakcji, nie było moje wezwanie do wyjaśnienia związków łączących PSR z oficjalnie działającym w Polsce stowarzyszeniem. Działającym pod nieco zagadkową i niewiele mówiącą ogółowi nazwą „Wielki Wschód Polski”. Pomyślcie też dlaczego, pomimo mojej prawie pięcioletniej z nim współpracy, w roli moderatora jego prywatnego forum, współpracy zakończonej z mojej własnej i niczym nie
przymuszonej woli, taką oto laurką, autorstwa Michała Przecha, cytuję:

Wojtku,
nie powiem że się nie spodziewałem takiej decyzji. Może tylko tyle, że nie w tym momencie. I tak jestem pełen podziwu, że dałeś radę tyle lat. Nie tylko byłeś moderatorem najdłużej, ale i najlepiej. Właściwie możemy już mówić o forum przed, w trakcie i po erze placownika Skórę masz grubą, na pewno w życiu prywatnym z większym dystansem podchodzisz do wielu rzeczy, po takim czasie obserwowania różnych zachowań. Twoje uwagi będą dla mnie teraz tym cenniejsze, że wsparte bogatą perspektywą.
Mimo wszystko cieszę się, że mostu nie palisz
(…)
PS liczę że kiedyś spotkamy się na dobrym piwie, ja stawiam!

Dlaczego pomimo to, były Prezes usiłuje za wszelką cenę dorobić mi teraz gębę oszołoma, w którym nagle obudził się duch tropiciela masońskich spisków, pisząc:

„Jak pisałem, tego steku pomówień, manipulacji i insynuacji nie sposób komentować, dlatego wnioskuję o odrzucenie kandydatury nowego członka, który na starcie zaczyna od mącenia w PSR, ściągając organizację ku niesnaskom i wojnom osobistym zamiast realnej robocie, której tak organizacji potrzeba. Albo inaczej: jeśli chcecie mieć w PSR pisowskie klimaty i polowania na czarownice (masonów), to przyjmijcie pana, który swą działalność w PSR zaczyna od zadymy personalnej. „

„Wnioskuję”? A czy mogę Was spytać na jakiej podstawie?

„Zaczyna działalność”?? To o mnie? Niektórych z Was te słowa mogą przekonać, że wszechwiedza byłego Prezesa nie jest nieskończona,  że są rzeczy na niebie i ziemi, o których nic nie wie, a mimo to, bez chwili wahania , przez nikogo nie pytany, wprost rwie się do ocen.

I jeszcze taki o to fragment maila, do osoby trzeciej, autorstwa jak wyżej:

Sprawą sfrustrowanego placownika zajmie się obecnie zarząd PSR, gdyż złożyłem przeciw niemu uzasadniony wniosek o pomawianie i zniesławianie.
Zamiast komentarza zacytuję jeszcze raz samego autora:

tego steku pomówień, manipulacji i insynuacji nie sposób komentować   

Dlaczego poruszenie tego tematu, po raz kolejny wywołuje tak alergiczną reakcję byłego Prezesa? Dlaczego po raz kolejny jego wpływ na organa Stowarzyszenia okazuje się tak duży, że czujecie się Państwo zobowiązani po raz kolejny spacyfikować, tak, s p a c y f i k o w a ć, osobę która się na to decyduje? Wszak nie jestem pierwszy! Przede mną byli inni. Czy rzeczywiście uważacie, że bez wyjaśnienia tej sprawy, będę ostatni? Jeśli tak, to zapewniam Was, mylicie się. Ten wrzód, jeśli pozostanie nierozcięty, będzie nadal psuł atmosferę. Będzie stale rodził nowe pytania. Ot choćby takie, dlaczego były prezes krakowskiego Oddziału pozostaje nadal członkiem Stowarzyszenia. Dlaczego, pomimo iż osoba ta cieszy się wręcz powszechną opinią tego, komu nie należy pożyczać pieniędzy, co wiem z rozmowy z byłym Prezesem, jedynej którą odbyłem osobiście, (Prezes: X nie będzie już prawie na pewno moderował, Ja: Wiem, radzę ci, nie pożyczaj mu pieniędzy, Prezes: szeroki uśmiech – wiem) , to Rzecznik Etyki nie znalazł żadnego powodu, aby zająć się jego sprawą. Dlaczego powodem takim, nie stał się dla Rzecznika powszechnie znany fakt porzucenia przez tę osobę funkcji Prezesa, porzucenia praktycznie z dnia na dzień i bez zadania sobie minimalnego choćby trudu uzasadnienia takiego postępowania? W czasie mojej bytności w Krakowie na MAiA, nasłuchałem się o tym sporo od członków tamtejszego oddziału. Czy będziecie mieli Państwo ochotę przekonać mnie i siebie, że żadnego wpływu na taką postawę Rzecznika nie ma fakt, że funkcję skarbnika Stowarzyszenia „Wielki Wschód Polski” pełni pan Marek Edward Pawłowski, a rzeczony były prezes krakowskiego oddziału zwykł był „przy piwie” opowiadać z dumą o swym członkostwie tego samego stowarzyszenia?
Są to wszystko pytania retoryczne, nie oczekuję na nie odpowiedzi. Oczekuję jedynie formalnej informacji o decyzji jaką Państwo podjęli w mojej sprawie. Wraz z uzasadnieniem.
    [indent]

Z poważaniem
   

(-)                      

Do wiadomości:

1.    Grażyna Morawska – Prezes dolnośląskiego oddziału PSR

2.    Aleksander Ciok – Sekretarz dolnośląskiego oddziału PSR

PS. Radosną dezynwolturę, z jaką traktuje swoje obowiązki Rzecznik „etyki” członkowskiej, polecam życzliwej uwadze Komisji Rewizyjnej oraz Zjazdowi Delegatów, który już wkrótce będzie podejmował decyzje o udzieleniu absolutorium członkom ustępujących władz

Edytowany przez: placownik
Lis-25-10 19:20:00

placownik
useravatar
Offline
183 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Administrator wyłączył możliwość pisania dla niezarejestrowanych

Re: O etyce, czyli pisz na Berdyczów, a rzecznik (etyki) się odezwie

Szanowny Panie Wojciechu
Przepraszam za Wojtusia i zaproszenie na piwo. Szczerze. Również Pana nie znam i jakoś się Panem wcześniej nie zainteresowałem - bo przypadek tak zrządził. Proszę jednak wybaczyć mi ten entuzjazm z możliwości spotkania Pana osobiście we Wrocławiu - bo niewielu jest ludzi, którzy z jednej strony tak bardzo chcą znaleźć się w naszej organizacji, a z drugiej tak nie szanują inicjatyw, władz i poszczególnych członków PSR, uważając, że dają się ogłupiać i manipulować przez tajemne moce. Jednak rozumiem Pana troskę o nasz ruch i jakoś sobie ten dualizm tłumaczę - bo Polska jest najważniejsza.  Z jednej strony tęsknota za byciem jednym z nas, z drugiej zwyczajne powtarzanie plotek i pierdół "na zlecenie". Bo niby  skąd ma Pan takie "wiarygodne" informacje, na podstawie których ocenia nie tylko mnie jako rzecznika (bo akurat tym najmniej się przejmuję), ale i inne organy PSR i poszczególnych ludzi, których wkład pracy jest niekwestionowany. Nawet nie muszę się domyślać - bo to, jak mawia klasyk "oczywista oczywistość". I Pan też swój rozumek ma i z wieloma z nas współpracował - choćby na racjonaliście.pl i dostawał słuszne laurki, o których Pan przypomina, i których nikt nie kwestionuje. Każdy ma potrzebę akceptacji, ale proszę wybaczyć - nie interesują mnie Pana wolty, rozczarowania i frustracje. To, co Pan uprawia - to raczej nie jest krytyka - bo to wolno każdemu - lecz mało wyrafinowane wylewanie pomyj przez kogoś, komu wydaje się, że znalazł kamień filozoficzny i naucza wokół - co dobre, a co złe. Niech się więc Pan nie dziwi  zatem, że Zarząd, w którym - jak Pan słusznie zauważył mnie nie ma - po prostu postanowił dać Panu trochę czasu na zastanowienie, czy oby na pewno stuka Pan do właściwych drzwi. I poganianie Zarządu, żeby natychmiast Panu odpowiedział, dlaczego dał Panu żółtą kartkę (nie czerwoną - bo droga do PSR-u jest nadal moim zdaniem otwarta) jest odrobinę niesmaczne. Cierpliwości i pokory odrobinkę zalecam. Z tego co wiem - Zarząd rozważa i dyskutuje w swoim gronie (proszę się nie lękać - beze mnie) - jak Panu właściwie odpowiedzieć, szanując Pana skomplikowane dylematy. Proszę jednak pamiętać, że nie jest Pan aż taką Gwiazdą, żeby wszystkich stawiać na baczność. W gronie ludzi wolnych - nikt nic nie musi - Pan też. Ale jak odczuwa Pan potrzebę dzielenia się ze wszystkimi swoimi objawieniami - to bardzo proszę. Pośmiejemy się wspólnie. Szczególnie zadziwiony jestem Pana zainteresowaniem moją osobą - prostego chłopaka z Włoszczowy (nie z Włoszczowej - bo się wtedy denerwuję). Widzi Pan - taki już bywam od małego bezpośredni  i 3 lata jako rzecznik etyki PSR uprawiam "radosną dezynwolturę" z wyboru powszechnego - cokolwiek by to nie znaczyło. I zwyczajnie wdzięczny jestem za to konkretnym ludziom, bo dzięki temu w tym psr-owskim szerokim gronie poznałem wielu wspaniałych ludzi i Przyjaciół. Niejednokrotnie zdarzało mi się rozstrzygać niełatwe problemy między członkami - trochę wbrew swojej naturze. Były i sukcesy, i porażki, ale zawsze podchodzę do każdej sprawy z należną powagą. Pana podejście od początku jest wyjątkowo niepoważne i niesamodzielne - stąd taka moja reakcja. A Walnym Zgromadzeniem i Komisją Rewizyjną to proszę straszyć swojego kota - o ile Pan go posiada. Ja, jak zwykle z przyjemnością i otwartością stanę przed gronem moich Koleżanek i Kolegów i poddam się nawet surowej ocenie, bo wiem, że to co robimy ma sens. I każdego z nas może jutro nie być w PSR-ze, z różnych przyczyn - a ten mały nasz wózeczek będzie miał kto ciągnąć dalej, nawet jak się dziś pokłócimy i poróżnimy. A, o co rusz pojawiających się mędrkach - dość szybko się zapomina - i nie Pana mam tu bynajmniej na myśli.. Jeśli jednak, chce Pan tak być odbierany, to grzeb Pan sobie dalej ze swoimi mentorami w cudzych życiorysach, trop Pan kolejne spiski, bo widać nudzi się Panu, a jak będzie Pan miał informacyjne braki - to służę pomocą. Z paru pieców chleb jadłem i jadam dalej ;-) Proszę jednak nie zapominać, że dostąpił Pan zaszczytu bycia moderatorem nowego forum PSR i to nie jest miejsce na rozgrywanie swoich i cudzych prywatnych gierek, bo w końcu nie wytrzymam i poskarżę się naszej Prezesce :-)
Pozdrawiam
Marek Pawłowski

Marek P.
useravatar
Offline
37 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Administrator wyłączył możliwość pisania dla niezarejestrowanych

Re: O etyce, czyli pisz na Berdyczów, a rzecznik (etyki) się odezwie

Sorry - jedno jeszcze zdanie w obronie Berdyczowa, w którym byłem kiedyś z jakąś fajną misją. Jak Pan widzi - Szanowny Panie Wojciechu - rzecznik etyki (sic!) się odezwał :-)
M.

Marek P.
useravatar
Offline
37 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Administrator wyłączył możliwość pisania dla niezarejestrowanych

Re: O etyce, czyli pisz na Berdyczów, a rzecznik (etyki) się odezwie

Marek P. napisał:

Z jednej strony tęsknota za byciem jednym z nas, z drugiej ]zwyczajne powtarzanie plotek i pierdół "na zlecenie". Bo niby  skąd ma Pan takie "wiarygodne" informacje, na podstawie których ocenia nie tylko mnie jako rzecznika (bo akurat tym najmniej się przejmuję), ale i inne organy PSR i poszczególnych ludzi, których wkład pracy jest niekwestionowany.

Marek P. napisał:

Pana podejście od początku jest wyjątkowo niepoważne i niesamodzielne - stąd taka moja reakcja.

Marek P. napisał:

grzeb Pan sobie dalej ze swoimi mentorami w cudzych życiorysach, trop Pan kolejne spiski, bo widać nudzi się Panu,

Insynuacje, mętne aluzje, prymitywne, acz z pewnymi śladami polotu, dorabianie gęby

Marek P. napisał:

Wojtuś- wyluzuj. Napijmy się piwa we Wrocławiu - oczywiście razem z Małgosią - bo też powinna wyluzować :-)

Marek P. napisał:

bo w końcu nie wytrzymam i poskarżę się naszej Prezesce :-)

oraz obsesja na granicy manii prześladowczej.

Czyli Rzecznik w pigułce.

PS Czy istnieje jakiś sprawdzony sposób prowadzenia korespondencji z Zarządem, zabezpieczający przed błyskawicznie udzielanymi komentarzami tego pana? Czy komentowanie treści pism, które nie są do niego adresowane to jego obowiązek statutowy czy tylko wyraz łagodnego dystansu z jakim ten statut traktuje?

placownik
useravatar
Offline
183 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Administrator wyłączył możliwość pisania dla niezarejestrowanych

Re: O etyce, czyli pisz na Berdyczów, a rzecznik (etyki) się odezwie

placownik napisał:

PS Czy istnieje jakiś sprawdzony sposób prowadzenia korespondencji z Zarządem, zabezpieczający przed błyskawicznie udzielanymi komentarzami tego pana? Czy komentowanie treści pism, które nie są do niego adresowane to jego obowiązek statutowy czy tylko wyraz łagodnego dystansu z jakim ten statut traktuje?

Cnym afektem ulubiony...
... Bardzo proszę... mocium panie...
Mocium panie... me wezwanie...
Mocium panie, wziąć w sposobie,
Mocium panie... wziąć w sposobie,
Jako ufność ku osobie...
Mocium panie waszmość pana;
Która, lubo mało znana...
Która, lubo mało znana...

Panie Wojciechu
Widzę jednak, że nie potrafi Pan docenić swojej roli moderatora tego forum i odgrywa się jak może za fakt nieprzyjęcia do PSR-u. Rozumiem urażoną ambicję i też pewnie byłoby mi smutno i przykro z tego powodu. Dlatego ograniczę się tutaj do spraw formalnych. Otóż istnieje wiele sposobów zabezpieczenia - w Pana słusznym interesie - korespondencji przed komentarzami "tego pana" - czyli mnie. Jednym z nich jest zabezpieczenie wewnętrznego forum dla członków PSR przed moderatorem nie będącym członkiem, czyli Panem - co jest dla mnie oczywiste i było/jest praktykowane na racjonaliście - również odnośnie Pana - kiedy tak dzielnie tam moderował. Zarząd kilka dni temu zrobił techniczny porządek z przepływem informacji zewnętrznej, odłączając różne podpięte maile do maili zarządu i rady - między innymi mnie jako rzecznika od maila zarządu. Choć statut daje mi prawo uczestnictwa w pracach zarządu i do tej pory za zgodą, i bez problemów korzystałem z tego - to mam wiele innych możliwości korzystania z tego przywileju (choć nie wszystkim to odpowiada), i automatycznie wszystkich maili kierowanych na zarząd dostawać nie muszę. Więc już Pan ma mnie z głowy :-)
O ile dotychczas przymykaliśmy wszyscy oko na fakt moderowania przez Pana - psr-owskiej części wątków - to myślę, że czas z tego zrezygnować dla choćby takiej przejrzystości technicznej - jak przedstawiłem powyżej. Dlatego taki formalny wniosek złożę zarządowi. Będzie miał Pan mniejszy stres, który tak trudno Panu udźwignąć. Pomijam Pana komentarze "merytoryczne" wynikające z lepszej znajomości naszego statutu i procedur wewnętrznych oraz oceny władz i działania całego PSR. Już samo to Pana czyni niepoważnym i potwierdza, że zarząd miał rację i musi się Pan z tym pogodzić - przynajmniej na razie. A insynuacje, odnośnie moich intencji przy "klepaniu po plecach" Andrzeja, że wszczął wewnętrzną dyskusję przed zgromadzeniem,  są delikatnie mówiąc durne. Andrzejowi proszę pozostawić jak to odbiera, a nie nauczać znowu i demaskować. Pan jak zwykle wie i czuje wszystko lepiej - może przyszedł do Pana Jezus?
To ostatnia moja odpowiedź skierowana do Pana bezpośrednio na wewnętrznym forum PSR-u, bo z formalnego punktu widzenia jest ona nieuprawniona. Bo inaczej jaki ma sens to całe rozgraniczenie dostępów? Przecież bez problemu znajdziemy moderatora z naszego grona. Co nie znaczy, że obrażam się na Pana. Możemy rozmawiać w innych wątkach, mailowo, telefonicznie lub przy piwie - ale już wiem, że dla Pana to nie honor :-)
Pozdrawiam
Marek (Edward) Pawłowski
Ps. Tylko proszę nie wchodzić znów w rolę cierpiętnika niszczonego przez masonerię, bo już wymiękam. Temat masoneria a PSR pojawił się wczoraj już na przedzjazdowym wątku i chętnie go skomentuję, czy podejmę na zgromadzeniu - bo jest mi miły i bliski. Ale nie w stylu i atmosferze "polowania na czarownice" i dzielenia się opowieściami oraz rewelacjami typu: "Wojtek S. opowiadał  przy piwie o niecnych  planach masonerii wobec racjonalistów" - co Panu i niestety nie tylko Panu - niewątpliwie zawdzięczamy.

Marek P.
useravatar
Offline
37 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Administrator wyłączył możliwość pisania dla niezarejestrowanych

Re: O etyce, czyli pisz na Berdyczów, a rzecznik (etyki) się odezwie

Dwa pisma.Tym razem bez komentarza.

Pierwsze:

Wrocław, 29 listopada 2010



Zarząd Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów

       

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


drogą mailową



    Szanowni Państwo,
Mija dokładnie miesiąc od daty złożenia przeze mnie deklaracji przystąpienia do PSR. Z prawdziwą przykrością muszę stwierdzić, że nawet pomimo mojego pisma skierowanego do Państwa w dnia 18 listopada br. do dnia dzisiejszego nie otrzymałem żadnego oficjalnego pisma w sprawie decyzji Państwa w tej sprawie. Pragnę w związku z tym poinformować, że Państwa przedłużającego się ponad wszelką miarę milczenia nie mogę odebrać inaczej jak tylko chęci pozbawienia mnie praw wynikających z § 18 Statutu PSR, stąd też niniejsze pismo kieruję do wiadomości Przewodniczącego Głównej Komisji Rewizyjnej.

Nie mogę przy tej okazji nie odnieść się do postawy prezentowanej w związku z moją „sprawą” przez nieupoważnioną do tego przez nikogo (tak mniemam) osobę pełniącą funkcję  – nomen omen – Rzecznika Etyki Członkowskiej. Osoba ta, najpierw w skierowanym również do mnie mailu,   zwracając się do mnie w formie poufałej per Wojtusiu zachęca mnie abym „wyluzował”, aby następnie w swojej wypowiedzi na forum Stowarzyszenia wyrazić swoje przekonanie o posiadaniu przeze mnie własnego „rozumku” oraz dać wyraz swojemu zniesmaczeniu poganianiem przeze mnie Zarządu.  Chcę więc i ja z kolei wyrazić swoje przekonanie. Uważam otóż, że nieznajomość Statutu nie powinna upoważniać nikogo,  nawet Rzecznika Etyki, do czynienia sobie żartów w formie tak mało wybrednej. Postawa tej osoby ośmiesza nie mnie, lecz władze Stowarzyszenia i Stowarzyszenie samo, a jego dobro, choć może to Państwa zdziwić, a i mnie dziwi coraz bardziej, leży mi jeszcze na sercu. Jeszcze.
                        

Z poważaniem


   

(-)


Do wiadomości:
1.    Grażyna Morawska – Prezes dolnośląskiego oddziału PSR
2.    Aleksander Ciok – Przewodniczący Głównej Komisji Rewizyjnej PSR a zarazem Sekretarz dolnośląskiego oddziału PSR

I odpowiedź (w dalszym ciągu nie Zarządu), za to błyskawiczna  big_smile

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. napisał(a):
Szanowny Panie

Jako członkini Zarządu, ale przede wszystkim wieloletnia działaczka PSR-u, chciałabym wyrazić swoją opinię i ustosunkować się do Pańskiego dzisiejszego pisma. Poniższe zdanie wyrażam jako osoba, która szczególnie przez ostatni rok włożyła dużo pracy na rzecz rozwoju Stowarzyszenia.

Dziwi mnie to ponaglanie. Jest Pan z naszymi sprawami na bieżąco, więc zapewne wie, że zbliża się koniec naszej kadencji, dużymi krokami nadchodzą - Festiwal Racjonalistyczny i Zjazd Delegatów.
W ostatnich tygodniach priorytetem jest więc sumienne przygotowanie się do tych wydarzeń, a pracy jest wiele.

Przed członkami PSR-u jesteśmy zobowiązani te imprezy dobrze przygotować od strony organizacyjnej i promocyjnej, a także rozliczyć się z naszej rocznej działalności. Proszę więc darować, że sprawy merytoryczne, dotyczące wszystkich członków PSR-u są w tym momencie traktowane priorytetowo.

Dziwi mnie też, że w ponaglanie angażuje Pan Komisję Rewizyjną i inne władze naczelne organizacji, której nie jest Pan członkiem. Powołuje się Pan na znajomość naszego statutu. Dokument nie określa czasu odpowiedzi Zarządu na pisma.

Pańskie dzisiejsze pismo zawiera ocenę Rzecznika Etyki i insynuację na temat ośmieszenia władz Stowarzyszenia. Wiązanie prywatnych opinii nt. Rzecznika Etyki z taką oceną organizacji uważam za nadużycie. "Ośmieszanie się" nie jest adekwatnym określeniem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, które m.in. przez ostatni rok skupiało się na konkretnych i statutowych działaniach.
http://psr.org.pl/nasze-dzialania/

Z poważaniem,
Joanna Rutkowska

placownik
useravatar
Offline
183 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Administrator wyłączył możliwość pisania dla niezarejestrowanych

Re: O etyce, czyli pisz na Berdyczów, a rzecznik (etyki) się odezwie

placownik napisał:


Pragnę w związku z tym poinformować, że Państwa przedłużającego się ponad wszelką miarę milczenia nie mogę odebrać inaczej jak tylko chęci pozbawienia mnie praw wynikających z § 18 Statutu PSR, stąd też niniejsze pismo kieruję do wiadomości Przewodniczącego Głównej Komisji Rewizyjnej.

Myślałem, że cyrku z "tradycyjnym" przedzjazdowym tematem "masoni w PSR" nic już nie przebije, ale okazuje się, że nie doceniłem Pana WW. Powoływanie się przez nie-członka stowarzyszenia na to, że jego zarząd pozbawia go praw statutowych, których nigdy nie miał, to nowy wymiar absurdu. Szkoda, że włączane są w to inne osoby. Panie, pisz Pan do Obamy, że odmowa przyznania wizy do USA łamie Pana prawa jako Amerykanina. Przynajmniej jakiś efekt będzie - może zniosą.

macpsyk
useravatar
Offline
12 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Administrator wyłączył możliwość pisania dla niezarejestrowanych

Informacje forum

Statystyki:
 
Ilość wątków:
271
Ilość sond:
1
Ilość postów:
1434
Forum jest nieaktywne:
Użytkownicy:
 
Zarejestrowani:
532
Najnowszy:
Autografka
Zalogowani:
0
Goście:
6

Aktualnie zalogowani: 
Nikt nie jest zalogowany.

Legenda Forum:

 wątek
 Nowy
 Zamknięty
 Przyklejony
 Aktywny
 Nowy/Aktywny
 Nowy/Zamknięty
 Nowy przyklejony
 Zamknięty/Aktywny
 Aktywny/Przyklejony
 Przyklejony / Zamknięty
 Przyklejony/Aktywny/Zamknięty

Box z logo partnerów

Towarzystwo Kultury Świeckiej

badania Fanpoint_logo_300x120

Strona główna » Dla członków PSR » Sprawy bieżące » O etyce, czyli pisz na Berdyczów, a rzecznik (etyki) się odezwie
Strona głównaForum

© 2006-2012 Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt z administratorem: admin [at] psr.org.pl. Developer: Eysmont Media

Racjonaliści Facebook
Racjonaliści youtube
Racjonaliści Twitter
RSS Racjonaliści